środa, 8 maja 2013
Polski kongres sporów sądowych, mediacji i arbitrażu
Serdecznie zapraszam na Kongres sporów sądowych, mediacji i arbitrażu organizowany przez Instytut Allerhanda, jedyny prawniczy think tank w Polsce. Kongres odbędzie się w Warszawie, 25 czerwca br.
Idea kongresu jest następująca:
Kongres IA to prawdopodobnie pierwsza w Polsce próba całościowego spojrzenia na różnorakie procedury rozwiązywania sporów, zarówno w Polsce, jak i na arenie międzynarodowej (ale z udziałem Polski, jak i inwestorów w Polce inwestujących), zarówno w formach konfrontacyjnych, jak i polubownych.
Jesteśmy przekonani, że jest to tematyka interesująca nie tylko samych prawników, ale także dla świata biznesu oraz władz publicznych.
W ostatnich latach niektóre formy pozasądowego rozwiązywania sporów dynamicznie się rozwijały, jak choćby arbitraż handlowy, niektóre zaś dopiero mozolnie torują sobie drogę w polskim systemie prawa i poszukują zainteresowania społeczeństwa, jak mediacja.
Te dwie formy ADR cieszą się za to szerokim i nieustającym zainteresowaniem wśród najmłodszych adeptów prawa: wystarczy choćby wspomnieć o sukcesach drużyn uniwersyteckich w konkursach międzynarodowych, a także o inicjatywach lokalnych instytucji arbitrażowych w postaci krajowych konkursów, tzw. mootów.
Z kolei spory inwestycyjne inwestorów zagranicznych ze Skarbem Państwa i ich wyniki są ważne zarówno dla obecnych i przyszłych inwestorów, ale także dla organów władzy publicznej i nas wszystkich, podatników.
W głównym nurcie rozwiązywania sporów, nadal absolutnie dominującym, a mianowicie
w sądownictwie cywilnym, w ostatnich latach także możemy zaobserwować wielkie, rewolucyjne wręcz zmiany: nie tylko głęboką, systemową nowelizację „tradycyjnej” procedury cywilnej, ale dodatkowo wprowadzenie rozwiązań całkowicie w polskich realiach rewolucyjnych, w postaci pozwów zbiorowych.
W czasie Kongresu chcemy się pokusić, z pomocą zaproszonych Ekspertów i Publiczności, o ocenę wprowadzanych zmian, krytyczne przyjrzenie się poszczególnym instytucjom, a także o próbę sformułowania wniosków i postulatów na przyszłość.
Ale na tym nie wyczerpuje się planowana formuła Kongresu ! Naszą intencją jest by nie był to jedynie kongres od prawników dla prawników. Stąd też chcemy porozmawiać także o zagadnieniu w istocie najważniejszym, a to oczekiwaniach klientów wobec ich pełnomocników procesowych, arbitrażowych i mediacyjnych.
Więcej informacji na stronie internetowej Kongresu.
wtorek, 7 maja 2013
Robert Bork o życiu prawnika
W grudniu
zeszłego roku zmarł sędzia Robert Bork. Był on uznawany jest za jednego z
najwybitniejszych, a jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych amerykańskich
prawników naszych czasów. W 1987 roku został nominowany przez Ronalda Regana na
stanowisko sędziego Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Senat nie
zatwierdził jednak tej nominacji z uwagi na konserwatywne poglądy polityczne
sędziego Borka.
Tutaj
można zobaczyć nagranie z przesłuchania w Senacie:
Do
przesłuchania tego często wraca się w ramach dyskusji o upolitycznieniu
amerykańskiego Sądu Najwyższego. Co ciekawe, nawet zdaniem jego intelektualnych
oponentów Robert Bork był najbardziej kompetentnym kandydatem do objęcia tego stanowiska
(zob. artykuł Richarda Posnera).
Niedawno
ukazała się książka sędziego Borka ”Saving Justice: Watergate, the Saturday Night Massacre, and Other Adventures of a Solicitor General” opisująca czas, w którym służył on jako Solicitor General w administracji Richarda Nixona.
Jest to
bardzo interesująca lektura. Można zobaczyć jak wyglądała praca w administracji
Nixona w trakcie afery Watergate, przed
jakimi dylematami stawał Bork i jak jak sobie z nimi radził. Choć styl autora
jest suchy i rzeczowy jest w książce kilka anegdot. Oto jak Bork opisał swoje
pierwsze spotkanie z prezydentem Nixonem:
When I first met Richard Nixon, I could see in his
expression the conviction that someone had blundered badly. Nixon was notorious
for his dislike of Ivy League professors, although he staffed his
administration with a number of them. Aside from that, I was wearing a beard,
and a reddish one at that. He almost visibly recoiled at being confronted with
this apparition resembling an antiwar protester.
W ostatnim
rozdziale autor dzieli się z czytelnikami przemyśleniami na temat tego dlaczego
warto być prawnikiem, jakie wiążą się z tym przyjemności i obowiązki. Przytacza
między innymi słynną odpowiedź, jaką udzielił jednemu z senatorów na pytanie dlaczego
chce zostać sędzia Sądu Najwyższego:
Senator, I
guess the answer to that is that I have spent my life in the intellectual
pursuits in the law. And since I’ve been a judge, I particularly like the
courtroom. I like the courtroom as an advocate and I like the courtroom as a
judge. And I enjoy the give-and-take and the intellectual effort involved. It
is just a life and that’s of course the Court that has the most interesting
cases and issues and I think it would be an intellectual feast just to be there
and to read the briefs and discuss things with counsel and discuss things with
my colleagues.
Chyba najtrafniej sens bycia prawnikiem oddaje ten fragment książki:
A life in
the law requires a sense of both inquiry and duty. Without inquiry, duty slips
into idolatry; without duty, inquiry descends into navel-gazing. What joys,
then, has a life in the law provided? What has it taught? In moments of
despair, I used to advise young people, most of whom seem headed for law school
these days, not to go into the law. One former student reminded me that I
advised his class to take up dermatology, another that cosmology would be
preferable. I didn’t really mean that, of course, and have since ceased saying
as much. A life in the law can provide money – for some people, lots of money.
More important, it provides excitement, humor, intellectual vigor, camaraderie
with interesting people, and the satisfaction that comes from hard work done
well.
Ci prawnicy, którzy są nieszczęśliwi, sami są sobie winni.
czwartek, 18 kwietnia 2013
Zarzut zapisu na sąd polubowny a jurysdykcja krajowa
W postanowieniu z 26 marca 2013 r. Sąd Apelacyjny w
Lublinie orzekł (sygn. akt I ACz 151/13), że zarzut zapisu na sąd polubowny nie
stanowi zarzutu braku jurysdykcji w rozumieniu art. 24 rozporządzenia Rady (WE)
nr 44/2001 z 22 grudnia 2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń
sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (Bruksela I). Orzeczenie to zasługuje na
uwagę, gdyż dotyczy kontrowersyjnej kwestii, nierozstrzygniętej w orzecznictwie
Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (ETS).
Spór o jurysdykcję
Sprawa dotyczyła umowy międzynarodowej sprzedaży towarów.
Między stronami, polską i francuską spółką, powstał spór dotyczący wykonania
tej umowy i wzajemnych rozliczeń. Polska spółka pozwała spółkę francuską o
zapłatę przed sądem w Lublinie. W odpowiedzi na pozew pozwana spółka podniosła
zarzut zapisu na sąd polubowny. Pozwana spółka po podniesieniu zarzutu zapisu
na sąd polubowny wdała się w spór, kwestionując zasadność roszczeń powoda. Sąd,
rozstrzygając zarzut zapisu na sąd polubowny, odmówił odrzucenia pozwu. Uznał,
że klauzula arbitrażowa zawierała postanowienie uprawniające powoda do złożenia
pozwu do sądu powszechnego.
Pozwana spółka francuska złożyła zażalenie na postanowienie
o odmowie odrzucenia pozwu. Dopiero w tym zażaleniu po raz pierwszy podniosła zarzut
braku jurysdykcji krajowej. Pozwana powołała na poparcie swojego zarzutu braku
jurysdykcji sądów polskich nowe twierdzenia faktyczne. Twierdziła, że zmieniło
się miejsce dostawy towarów. Zdaniem pozwanej, w wyniku tej zmiany, jurysdykcję
w sprawie mają nie sądy polskie, ale francuskie. Jednocześnie pozwana twierdziła,
że w sprawie nie doszło do utrwalenia jurysdykcji na podstawie art. 24 Brukseli
I. Przepis art. 24 Brukseli I stanowi:
Jeżeli sąd Państwa
Członkowskiego nie ma jurysdykcji na podstawie innych przepisów niniejszego
rozporządzenia, uzyskuje on jurysdykcję, jeżeli pozwany przed sądem tym wda się
w spór. Zasada ta nie ma zastosowania, jeżeli pozwany wdaje się w spór w tym
celu, aby podnieść zarzut braku jurysdykcji lub jeżeli inny sąd ma na
podstawie art. 22 jurysdykcję wyłączną.
Powód argumentował, iż podniesiony przez pozwaną zarzut
braku jurysdykcji jest spóźniony i należy przyjąć, że w sprawie doszło do
utrwalenia jurysdykcji sądu krajowego na podstawie art. 24 Brukseli I. Pozwana
twierdziła, że zgłoszony przez nią w odpowiedzi na pozew zarzut zapisu na sąd
polubowny należy zakwalifikować jako zakwestionowanie jurysdykcji sądu państwa
członkowskiego w rozumieniu powyższego przepisu.
Zarzut zarzutowi nierówny
Kwestia, czy podniesienie zarzutu zapisu na sąd polubowny
jest równoznaczne z kwestionowaniem jurysdykcji sądu państwa członkowskiego,
nie była do tej pory przedmiotem orzeczenia ETS. Część polskiej doktryny
powtarza wyrażony w literaturze niemieckiej pogląd, że zarzut zapisu na sąd
polubowny stanowi jednocześnie kwestionowanie jurysdykcji w rozumieniu art. 24
Brukseli I.
Sąd Apelacyjny uznał, że doszło w tej sprawie do
utrwalenia jurysdykcji. Zarzut zapisu na sąd polubowny zgłoszony przez pozwaną
przed wdaniem się w spór co do istoty nie stanowił bowiem zarzutu braku
jurysdykcji, o którym mowa w art. 24 Brukseli I. Zarzut braku jurysdykcji sądu krajowego
zgłoszony przez pozwaną dopiero w zażaleniu był więc spóźniony i nieskuteczny.
W uzasadnieniu sąd zauważył, że zarzut braku jurysdykcji krajowej i zarzut
zapisu na sąd polubowny to dwa odrębne zarzuty, i że nie sposób uznać, iż w
sytuacji gdy pozwana zgłosiła zarzut zapisu na sąd polubowny to jest on
skuteczny w odniesieniu do jurysdykcji krajowej.
Stanowisko sądu zasługuje na aprobatę. Zarzut zapisu na
sąd polubowny i zarzut braku jurysdykcji krajowej są oparte na odmiennej
podstawie prawnej i faktycznej. W rozstrzyganej sprawie, zarzut zapisu na sąd
polubowny został oparty o przepisy Kodeksu postępowania cywilnego, a spór w tym
zakresie dotyczył treści klauzuli arbitrażowej. Zarzut braku jurysdykcji został
z kolei oparty o przepisy Brukseli I, a w zakresie faktów dyskusja między
stronami dotyczyła miejsca dostawy towarów. Skoro na poparcie zarzutu braku
jurysdykcji krajowej trzeba było powołać zupełnie inne okoliczności i inne
przepisy niż na poparcie zarzutu zapisu na sąd polubowny, to zarzuty te nie mogą
być uznane za tożsame.
Znaczenie utrwalenia
jurysdykcji
Komentowane orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Lublinie
pozostaje także w zgodzie z zasadami badania jurysdykcji zawartymi w przepisach
Brukseli I. Naczelną zasadą Brukseli I jest badanie przez sąd swojej
jurysdykcji jedynie na zarzut pozwanego. Zarzut ten powinien być odpowiednio
uzasadniony i zgłoszony przed wdaniem się w spór co do istoty sprawy. Bruksela
I tylko wyjątkowo przewiduje badanie przez sąd swojej właściwości z urzędu, jak
np. w art. 22 ust. 1, przewidującym wyłączną właściwość sądu miejsca położenia
nieruchomości w sprawach dotyczących praw rzeczowych na tej nieruchomości.
Przyjęta w Brukseli I zasada badania jurysdykcji na zarzut
i związane z nią utrwalenie jurysdykcji w przypadku braku takiego zarzutu
znajduje uzasadnienie w ekonomii procesowej i potrzebie zapewnienia pewności obrotu.
Gdyby jurysdykcja sądu była badana z urzędu w każdym stanie sprawy, to jej
kwestionowanie mogłoby następować na bardzo późnym etapie sporu, nawet przed
sądem ostatniej instancji. Ponadto, czasami stwierdzenie przez sąd z urzędu
braku jurysdykcji mogłoby być wbrew woli obydwu stron np. w sytuacji, w której
sąd odmawiając rozpoznania sprawy wskazałby jako właściwe sądy państwa, w
którym żadna ze stron nie chciałaby rozstrzygać sporu.
Uznanie, że zarzut zapisu na sąd polubowny jest tożsamy z
zarzutem braku jurysdykcji krajowej byłoby sprzeczne z powyższymi przepisami.
Zmuszałoby sąd krajowy do rozpoznawania zarzutu zapisu na sąd polubowny poza
jego granicami. Gdyby bowiem sąd ten zarzut oddalił, to musiałby badać jurysdykcję
krajową de facto z urzędu. To na
sądzie ciążyłby wtedy obowiązek ustalania, czy w sprawie nie zachodzą inne okoliczności,
oprócz zapisu na sąd polubowny, które podważałyby jego jurysdykcję.
Autorzy: Michał Kocur i Jan Kieszczyński
W opisanej powyżej sprawie autorzy są pełnomocnikami strony powodowej.
piątek, 12 kwietnia 2013
Reverse benchslap Polish style
Termin „benchslap” oznacza zazwyczaj złośliwą uwagę sędziego, skierowaną do występującego przed
sądem prawnika. Benchslapy amerykańskich sędziów są regularnie komentowane w
prasie i Internecie. Autorem mojego ulubionego benchslapu jest sędzia Richard Posner, który obrazowo porównał zachowanie pełnomocnika do
zachowania strusia.
Wskazana wyżej definicja jest jednak definicją tylko
podstawowego rodzaju benchslapu. Obok zwykłych benchslapów mamy bowiem
„horyzontalne benchslapy” (krytyka sędziego zasiadającego w tym samym
składzie), „wertykalne benchslapy” (krytyka sędziego sądu niższej instancji) i „odwrócone
benchslapy” (krytyka sędziego przez pełnomocnika lub krytyka sędziego sądu
wyższej instancji). Czytelnikom, którzy chcą poznać lepiej teorię benchaslapów
polecam ten post.
Benchslapy w polskich sądach są rzadkie, a większość z
nich polega na suchym wytykaniu adwokatom i radcom błędów z podkreśleniem, że
są „profesjonalnymi pełnomocnikami”. Jednym słowem - nuda. Z tym większym
zaskoczeniem przyjąłem uzasadnianie wyroku Sądu Apelacyjnego w Wrocławiu (wyrok z dnia 21 września 2006 r., sygn. akt I ACa 852/06),
w którym wrocławscy sędziowie brutalnie rozprawili się z wyrokiem Sądu
Najwyższego. Oto rzadki w polskiej judykaturze przykład odwróconego benchslapu.
Już na początku uzasadnienia
znajdujemy rzecz nieczęsto spotykaną, czyli wyraźne przyznanie, że sąd nie
zgadza się z SN:
Rozstrzygając zaś, należało uwzględnić apelację pozwanej
jako uzasadnioną, wyrażając odmienny pogląd prawny niż Sąd Najwyższy w wyroku z
dnia 27 lutego 2004 r. (sygn. akt V CK 272/03) i Sąd Apelacyjny we Wrocławiu
(sygn. akt I ACa 409/05) (…) Sąd Apelacyjny w składzie
orzekającym w niniejszej sprawie nie poddaje się tej sugestii kwestionując
będące jej źródłem stanowisko Sądu Najwyższego.
Standardowym zachowaniem sądu w takim przypadku byłoby
przemilczenie niewygodnego orzeczenia, lub potraktowanie go w sposób
powierzchowny i skrótowy, tak, by wydawało się, że nie ma żadnej rozbieżności poglądów
pomiędzy składem orzekającym i SN. Sąd wrocławski zamiast tego postanowił
walczyć z otwartą przyłbicą.
W dalszej części uzasadnienia jest tylko już tylko
ostrzej:
W opozycji do tego chybionego stanowiska Sądu Najwyższego
warto odwołać się do przemyślanego, odmiennego poglądu doktryny. (…) Pomijając motywy stanowiska
Sądu Najwyższego - sięgającego w dobrej intencji po złe instrumenty prawne -
trzeba zauważyć, że już w samym założeniu tezy tkwi istotny błąd prawny.
Fałszywie bowiem zakłada Sąd Najwyższy (…)
Pod koniec uzasadnienia Sąd Apelacyjny staje się
bezlitosny:
Sąd Najwyższy bagatelizuje problem, uznając
niespodziewanie, że (...). Zapomina bowiem o prawdziwych konsekwencjach
przyjęcia konstrukcji bezpodstawnego wzbogacenia. (...) Zaplątała się tu zaś
Sądowi Najwyższemu koncepcja "zaspokojenia się w drodze egzekucji".
Biorąc pod uwagę jak bardzo odbiegają od
większości orzeczeń sądowych uwagi Sądu Apelacyjnego są zaskakujące. Największą
niespodziankę Sąd Apelacyjny zostawił jednak na sam koniec uzasadnienia:
Korzystając z dyspozycji art. 102 k.p.c. Sąd
Apelacyjny odstąpił od obciążenia powoda kosztami procesu w obu instancjach,
mając na uwadze (…) niegdysiejsze wskazanie powodowi - mimochodem - przez Sąd
Apelacyjny drogi roszczenia o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia jako służącej
właściwie ochronie wierzycieli.
Sąd
pozwolił sobie na benchslap, o którym
nie śniło się amerykańskim prawnikom - auto-benchslap (proponuję określenie
”self-benchslap” po angielsku).
środa, 3 kwietnia 2013
Arbitration. Made in Germany
Serdecznie zapraszam na spotkanie z Janem Schäferem, które odbędzie się 18 czerwca w siedzibie Sądu Arbitrażowego przy
Krajowej Izbie Gospodarczej.
Prezentacja Jana Schäfera będzie dotyczyła niemieckiego arbitrażu,
który w dużej mierze oparł się wpływom anglosaskim, dominującym
w arbitrażu międzynarodowym, i pozostaje zakorzeniony w tradycji
prawa kontynentalnego. Po prezentacji rozpocznie się dyskusja, której tematem
będzie porównanie niemieckiej i polskiej praktyki arbitrażowej. Omawiane
będą także główne wyzwania stojące w tej chwili przed arbitrażem
w obydwu krajach. Polską perspektywę będzie prezentował mec. Marcin Asłanowicz, partner i szef działu postępowań sądowych
i rozwiązywania sporów w warszawskim biurze międzynarodowej
kancelarii Baker & McKenzie. Moderatorem dyskusji będzie mec. Michał Kocur , partner
w kancelarii Woźniak Kocur, specjalizującej się w postępowaniach
sądowych i arbitrażowych.
Jan Schäfer, przed rozpoczęciem pracy w King & Spalding, pracował we frankfurckim biurze Allen & Overy. Jest uznawany za jednego z czołowych specjalistów od arbitrażu w Niemczech. Brał udział w kilkudziesięciu międzynarodowych postępowaniach arbitrażowych przed wiodącymi instytucjami arbitrażowymi na świecie (ICC) i w Niemczech (DIS). Doradza także w skomplikowanych i złożonych sporach sądowych, w tym sporach wymagających koordynowania postępowań w kilku jurysdykcjach jednocześnie. Posiada bogate doświadczenie zarówno w zakresie arbitrażu handlowego, jak i inwestycyjnego (ICSID). Jest regularnie wybierany i nominowany jako arbiter, w tym arbiter jedyny. W takim charakterze brał udział już w ponad 20 postępowaniach. Studiował w Passau, Londynie, Fryburgu i Utrechcie. Uzyskał tytuł LL.M. na prestiżowym National University of Singapore. Jest członkiem kilkunastu organizacji działających w dziedzinie arbitrażu i rozwiązywania sporów. W 2011 roku Global Arbitration Review umieścił go na prestiżowej liście 45 under 45. Został także wyróżniony w dziedzinie arbitrażu w międzynarodowych rankingach Chambers Global i Chambers Europe oraz Who’s Who Legal Germany.
Jan Schäfer, przed rozpoczęciem pracy w King & Spalding, pracował we frankfurckim biurze Allen & Overy. Jest uznawany za jednego z czołowych specjalistów od arbitrażu w Niemczech. Brał udział w kilkudziesięciu międzynarodowych postępowaniach arbitrażowych przed wiodącymi instytucjami arbitrażowymi na świecie (ICC) i w Niemczech (DIS). Doradza także w skomplikowanych i złożonych sporach sądowych, w tym sporach wymagających koordynowania postępowań w kilku jurysdykcjach jednocześnie. Posiada bogate doświadczenie zarówno w zakresie arbitrażu handlowego, jak i inwestycyjnego (ICSID). Jest regularnie wybierany i nominowany jako arbiter, w tym arbiter jedyny. W takim charakterze brał udział już w ponad 20 postępowaniach. Studiował w Passau, Londynie, Fryburgu i Utrechcie. Uzyskał tytuł LL.M. na prestiżowym National University of Singapore. Jest członkiem kilkunastu organizacji działających w dziedzinie arbitrażu i rozwiązywania sporów. W 2011 roku Global Arbitration Review umieścił go na prestiżowej liście 45 under 45. Został także wyróżniony w dziedzinie arbitrażu w międzynarodowych rankingach Chambers Global i Chambers Europe oraz Who’s Who Legal Germany.
Pełna treść
ogłoszenia jest tutaj.
piątek, 29 marca 2013
Transkrypcja protokołu czyli wiersz dadaistyczny
Od niedawna przebieg rozpraw zapisuje się za pomocą urządzenia rejestrującego obraz i
dźwięk. Pełnomocnik zamiast protokołu na piśmie otrzymuje płytę z nagraniem
dźwięku. Jeżeli chce on uzyskać zapis rozprawy na piśmie może wystąpić z
wnioskiem do przewodniczącego składu. Ten z kolei zwraca się z wnioskiem do
prezesa sądu, który może zarządzić sporządzenie transkrypcji e-protokołu.
Właśnie otrzymałem taką transkrypcję
protokołu jednej z rozpraw.
Oto kilka reprezentatywnych fragmentów transkrypcji.
Fragment 1:
[Biegły 00:05:09.137]
Jeżeli chodzi o pozycjonowanie, to, to trudno mi jest
odpowiedzieć na tak ogólne pytanie. Bo na ogólne pytanie czy konserwacja ma
wpływ na eksploatację, no to oczywiście jest odpowiedź twierdząca
[Przewodniczący 00:05:19.419]
Eksploatacja
[ns 00:05:20.269]
, proszę, teraz
[ns 00:05:21.677]
na jaki okres czasu, tak,
jak
[ns 00:05:23.538]
To wyglądało
Fragment 2:
[Pełnomocnik pozwanego 00:14:37.300]
A czy wynika, że nie były
robione badania diagnostyczne?
[Biegły 00:14:39.858]
Nie, też nie.
[Pełnomocnik pozwanego 00:14:40.449]
Nic nie wynika. Dlaczego
Pan o tym pisał?
[Biegły 00:14:44.200]
No.
[Pełnomocnik pozwanego 00:14:44:764]
Panie Sędzio. Dobrze. Przepraszam,
[ns 00:14:46.444]
ostatnie pytanie.
[ns 00:14:48.038]
Tak, tak, tak.
[Biegły 00:14:49.146]
Nie.
[Pełnomocnik pozwanego 00:14:49.723]
Myślałem tylko, że Pan to
odnosi do sytuacji.
[Biegły 00:14:51.425]
Nie ja
[Pełnomocnik pozwanego 00:14:52.386]
Jakby na koniec reperacji,
a nie o tym co się działo pół roku wcześniej, ale być może to
[Biegły 00:14:55.516]
Nie to jest, to jest, Panie
Mecenasie, to jest
[Pełnomocnik pozwanego 00:14:55.934]
Być może to określa cały,
cały okres. Dobrze, pytanie następne w takim razie.
Fragment 3:
[Pełnomocnik pozwanego 00:18:18.720]
Wysoki Sądzie, czy ja mogę
Wysokiemu Sądowi przedstawić plan
[ns 00:18:20.546]
.
[Przewodniczący 00:18:22.906]
Pani Dyrektor, proszę o
[ns 00:18:24.786]
.
[Pełnomocnik pozwanego 00:18:24.856]
Ja bardzo proszę
[Przewodniczący 00:18:25.408]
[ns 00:18:25.500]
.
[Pełnomocnik pozwanego 00:18:26.873]
No
[Przewodniczący 00:18:27.069]
[ns 00:18:27.069]
.
[Pełnomocnik pozwanego 00:18:27.004]
No, toz
[Przewodniczący 00:18:27.423]
[ns 00:18:27.423]
Fragment 4:
[kaszel 00:39:42.883]
[szepty 00:39:46.520]
Fragment 5:
[Biegły
00:41:50.150]
Ja bym wolał, żeby Wysoki
Sądzie zadawano mi pytania natury technicznej, natomiast no nie natury
[Pełnomocnik powoda 00:41:55.603]
To jest pytanie natury
technicznej, tylko
[Biegły 00:41:55.652]
Nie natury
[Pełnomocnik powoda 00:41:57.394]
Tylko ja staram się
[Biegły 00:41:58.628]
Nie natury, że tak powiem
charu… char… chronologicznej prawda, no bo ja to ja tu oceniam od strony
technicznej te te te gieny prawda i stwierdziłem po prostu, że te badania
przeprowadzone
Fragment
6:
[Pełnomocnik pozwanego 00:46:33.838]
Sędzia
[ns 00:46:34.482]
postanowienie sądu
[ns 00:46:38.297]
dowodową zaprezentował
sytuację ogólną nie ma imputacji takiego zarządzania badań, które
[ns 00:46:44.326]
próbuje przekonać sąd i
drugiej stronie. Zadaniem, Wysokiemu Sądowi przypomnę jeszcze okoliczności o
której pytał biegłego. Czy
[ns 00:46:52.149]
w windach
[ns 00:46:53.364]
sprawy dotyczyły .
Nie mam wątpliwości, że takich
dialogów nie powstydziłby się Trisatan Tzara, ani Dariusz Brzóska Brzóskiewicz.
Dla porównania, tak wygląda transkrypcja protokołu z rozprawy przed Sądem
Najwyższym Stanów Zjednoczonych.
środa, 20 marca 2013
Opłata za wykonanie postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia
W wielu sporach powód jeszcze przed wniesieniem pozwu składa wniosek o zabezpieczenie roszczenia. Jeśli istnieje obawa, że pozwany może ukrywać lub przenosić na osoby trzecie swój majątek, powód może wnieść np. o zajęcie środków na rachunku bankowym dłużnika, o zajęcie jego ruchomości, o ustanowienie hipoteki na nieruchomościach, etc.
Jaka opłata
Niektóre
z tych sposobów zabezpieczeń, jak na przykład zajęcie wierzytelności z rachunku
bankowego (które jest najbardziej popularnym sposobem zabezpieczenia) wykonuje
komornik. Wykonanie to polega na tym, że komornik przesyła do banku
jednostronicowe pismo o zajęciu wierzytelności. Za wysłanie tego pisma komornik
pobiera od wierzyciela opłatę w wysokości 2% wartości roszczenia, nie większą
jednak niż pięciokrotność przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Zważywszy,
że przeciętne wynagrodzenie miesięczne wynosi obecnie 3.080,84 zł, nie trudno zauważyć,
iż w większych sprawach za wysłanie jednego pisma komornik pobierze opłatę w
wysokości 15.404,20 zł.
Jeśli zabezpieczenie będzie nieskuteczne
To add insult to injury opłaty tej komornik nie zwraca opłaty nawet
jeżeli okaże się, że na rachunku dłużnika nie ma żadnych środków. Generalną
zasadą w postępowaniu egzekucyjnym jest, iż wynagrodzenie komornika zależne
jest od skuteczności jego działań, gdyż komornik pobiera opłatę od
wyegzekwowanego świadczenia. Zasada ta jednak nie dotyczy postępowania
zabezpieczającego. W postępowaniu zabezpieczającym opłata zależy wyłącznie od
wartości roszczenia określonej we wniosku jaki wierzyciel składa do komornika.
Potwierdził to Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 28 listopada 2012 r. (III CZP66/12). Uzasadnienie tej uchwały budzi poważne wątpliwości. Sąd Najwyższy stoi
na stanowisku, iż zwrot opłat w zakresie, w jakim zabezpieczenie okazało się
nieskuteczne byłby „nieuzasadnionym przerzuceniem na komornika ryzyka za
efekt czynności podjętych w celu wykonania postanowienia o zabezpieczeniu”.
Nie wyjaśnia jednak dlaczego zasadnym jest obciążenie wierzyciela ryzykiem
zapłaty ponad 15 tysięcy złotych za wysłanie przez komornika jednego pisma do
banku, z którego to pisma nie będzie żadnego efektu. Sąd uważa, że ryzyka tego
nie można przerzucać na komornika gdyż … zabezpieczenie może upaść lub ulec
ograniczeniu. Dalej Sąd Najwyższy twierdzi, że ponoszenie kosztów przez
wierzyciela niezależnie od skuteczności zabezpieczenia jest zasadne, ponieważ
to od wierzyciela zależy czy zabezpieczenie będzie skuteczne: „(…) wierzyciel wnosząc do komornika o
dokonanie zabezpieczenia, jest zobowiązany wskazać sposób zabezpieczenia (art.
492 par. 2 zd. 1 k.p.c.). W związku z tym, kierując taki tytuł do wykonania, od
wierzyciela zależy zakres oraz sposób jego realizacji przez sądowy organ
egzekucyjny, a w konsekwencji i skuteczność”. Ta konstatacja wydaje się być
mocno kontrowersyjna jeśli uwzględni się, iż z reguły przed wszczęciem
postępowania egzekucyjnego wierzyciel nie wie, jakie środki dłużnik ma na
rachunku bankowym.
Wnioski
Należy
zmienić ustawę o komornikach sądowych i egzekucji poprzez co najmniej jeden z poniższych środków. Po pierwsze, można ograniczyć maksymalną wysokość opłaty za wykonanie postanowienia o udzieleniu
zabezpieczenia. Biorąc pod uwagę, iż chodzi o opłatę za proste czynności
urzędowe kwoty przewidziane obecnie w ustawie są rażąco wysokie. Po drugie,
można uzależnić opłatę na rzecz komornika od skuteczności zabezpieczenia.
Będzie to stanowiło zachętę dla komorników, by działali szybko i sprawnie.
Wprowadzenie takiej zasady spowoduje też, iż wierzyciele nie będą dłużej
obawiać się, iż wnosząc opłatę wyrzucają pieniądze w błoto.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

